• Wpisów: 347
  • Średnio co: 4 dni
  • Ostatni wpis: 1 rok temu, 21:52
  • Licznik odwiedzin: 94 590 / 1549 dni
 
wikipunk
 
Wiky the Metal-Punk!: Hejo :).
Dzisiaj (12.03.2017r.) w nocy obejrzałam z Harry'm bajkę z 2015 roku stworzoną na podstawie książki Antoine de Saint-Exupéry pod tytułem "Mały Książę" o tym samym tytule. Mark'owi Osborne'owi należą się wielkie brawa! Od dawna nie widziałam tak dobrej ekranizacji, i od dawna się tak nie popłakałam.
   Matka pewnej dziewczynki pragnie by jej córka dostała się do Akademii Werth. Po nieudanej próbie, kobieta wraz z dzieckiem postanawia przeprowadzić się do innego domu i spróbować raz jeszcze wysłać córkę do wymarzonej szkoły. Tworzy jej "Plan na życie", do którego ma się przystosować. Każdy dzień dziewczynki jest odpowiednio zaplanowany i nie ma w nim miejsca na przypadki. Zdaniem matki plan ma pomóc dziecku stać się idealnym dorosłym.
   Ich sąsiadem jest pewien ekscentryczny staruszek, którego dziecko postanawia poznać. Matka nie jest tym zachwycona, gdyż córka przestaje stosować się do "Planu na życie". Mężczyzna przedstawia się dziewczynce jako Pilot i wprowadza ją do świata Małego Księcia. Przeżywają wspólnie pełne przygód chwile, dzięki którym dziewczynka odkrywa jak naprawdę wygląda dzieciństwo.
   Moim zdaniem ekranizacja jest zachwycająca. Jednak spotkałam się z opinią, że dzieci mogą się czuć oszukane po obejrzeniu owej bajki i nie będzie w tym nic dziwnego. Bzdura! Wiadomo, że film i książka mało kiedy są swoim idealnym odzwierciedleniem. Poza tym, w tym przypadku autor filmu nie miał na celu zrobienia filmu z książki tylko umieszczenie wątków z tekstu w bajce. Chodziło o pokazanie "Małego Księcia" z całkiem innej strony, ze strony życia codziennego na świecie, chodziło o pokazanie, że każdy dorosły był kiedyś dzieckiem i nic tego nie zmieni, że dorastanie nie jest problemem, problemem jest zapominanie, że kiedyś było się dzieckiem.
   Jak dobrze pamiętam, w drugiej lub trzeciej klasie technikum postanowiłam wziąć udział w projekcie zatytułowanym "Innowacyjność w zawodzie". Mój zawód to technik fototechnik. Naszym tematem do opracowania były animacje poklatkowe. Nie raz się już tym zajmowałam, więc wiem jaka to żmudna praca... Zrobienie trzydziestosekundowego filmiku, włączając w to ulepienie ludzików z plasteliny, przygotowanie aparatu, stołu bezcieniowego, statywu, i odpowiedniego oświetlenia, bez zgrywania zdjęć na komputer i montowania ich w animację zajęło mi około jednej godziny i czterdziestu minut. Ze zgraniem i zmontowaniem wyszło ponad dwie godziny. Podsumowując, w moim przypadku tworzenie trzydziestu sekund animacji poklatkowej, zajęło mi ponad dwie godziny. To teraz Wam powiem, że sceny z ekranizacji, w których Mały Książę prosi Pilota o narysowanie baranka, czy też o poszukanie studni, lub spotyka lisa i postanawia go oswoić są wykonane właśnie metodą animacji poklatkowej! Byłam w szoku gdy się o tym dowiedziałam, widziałam nawet jak je robią, ponieważ oglądałam dodatki zawarte na płycie. Postacie, które były animowane zrobiono z masy papierowej nałożonej na (jak dobrze zauważyłam) druciany szkielet. Jedna taka scena była gotowa dopiero po miesiącu pracy. Niesamowite... Najbardziej zaintrygowało mnie stałe oświetlenie. Nie dość, że trzeba mieć do tego niezłe umiejętności to i perfekcyjny sprzęt. Z reguły przy robieniu animacji poklatkowych trudno jest ustawić idealne światło i widoczny jest efekt migania...
   Moim zdaniem każdy kto oglądał ekranizację powinien wziąć sobie jej sens głęboko do serca. Bajka zawiera wspaniały morał - każdy z nas był kiedyś dzieckiem i powinien o tym pamiętać.

Poniżej wstawiam plakat i zwiastun "Małego Księcia"
maly_ksiaze_plakat_duzy-625x900.jpg


Proszę, przyjrzyjcie się scenie z lecącym samolotem między papierowymi chmurami, barankiem lub lisem. To na prawdę jest mistrzostwo!


Źródło plakatu:
grybow.pl/(…)wakacje-w-grybowie-film-maly-ksiaze…

Nie możesz dodać komentarza.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować ten wpis.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego